Fundacja "Przyjaciele Czterech Łap"
Bierzemy odpowiedzialność za tych, których oswoiliśmy
Przyjaciele Czterech Łap
KRS: 0000319906
REGON: 320608231
NIP 597-169-91-69

 
nr konta 76 1240 3581 1111 0010 2180 8561
 


"Ratując jednego psa nie zmienimy świata... ale świat zmieni się
dla tego jednego psa."
Home      Blondyneczka IV
Wydrukuj tę stronęDodaj do ulubionych
Życie po życiu, czyli jak to z Aniołami bywa
 
Anioł pachniał tytoniem i psimi chrupkami.

Prawdę mówiąc, był to najdziwniejszy Anioł, jakiego Małgorzata w życiu widziała.

Chociaż, jeżeli się głębiej nad tym zastanowić, to zbyt dużego doświadczenia z aniołami do tej pory nie miała. Znała je tylko ze świętych obrazków, na których byli to albo mali chłopcy o  kręconych blond loczkach,ubrani w sukienki i cierpiący na nadwagę, albo zniewieściali mężczyźni o  kręconych blond lokach, ubrani oczywiście w sukienki , którzy siedząc na chmurce brzdękali na harfach, smętnie wpatrując się w dal.

Pewnie dlatego w pierwszej chwili nie skojarzyła, że ubrany w dżinsy i luźną koszulę wysoki, czarnowłosy mężczyzna z dwudniowym zarostem na brodzie, który stanął w jej drzwiach to właśnie Anioł.   Czy to sprawiła wiosna, zapach bzu wpadający przez otwarte okna, czy może jakaś magia, serce Małgorzaty szybciej zabiło, a nogi się pod nią ugięły.

 Mała blondyneczka też od razu wyczuła, że to nie jest zwykły gość, bo zamiast pożreć go w całości, podeszła powoli i obwąchała go delikatnie, z lubością wciągając w nozdrzach zapach psich chrupek.Gość przyklęknął na jedno kolano, a blondyneczka zaczęła lizać go po twarzy, zostawiając ślady mokrych pocałunków.

Małgorzata z trudem się powstrzymała, żeby  nie paść obok nich na kolana i nie skraść chociaż jednego całuska, ale opanowała emocje, przecież nie wypada tak od razu rzucać się nieznanym mężczyznom na szyję.

- Wzywałaś mnie,więc jestem – odezwał się Anioł, podnosząc się z kolan – W czym mogę pomóc?
 
 
 

Zasiedli na kanapie , a mała blondyneczka położyła się u stóp Anioła, spoglądając mu głęboko w oczy. Małgorzata zaczęła opowiadać – o tym, jak zabrała Saszę, o szkole, do której chodziły, o tym, że podwieszano tam psy na smyczach, kiedy nie chciały pokazać trenerowi zębów albo uszu, o kolczatkach, krzykach, teorii dominacji, o tym, że robi wszystko tak, jak ją uczono, ale to nie daje efektów.   I o tym, że Sasza chce zagryźć każdego napotkanego psa, nawet kiedy ten jest 50 metrów dalej, rzuca się też na ludzi, a ostatnio ugryzłaby kalekę, jednak na szczęście nie trafiła.... I o tym, że chodzi tylko na smyczy, bo jest agresywna i nie wraca na wołanie....I o tym, że to chodzenie na smyczy to naprawdę nie jest chodzenie, bo Małgorzata fruwa jak latawiec na drugim jej końcu, nieraz już się przewróciła, o powybijanych palcach i poranionych od linki dłoniach nie wspominając....

 A gość słuchał, od czasu do czasu zerkając na wpatrzoną w niego małą blondyneczkę i Małgorzata przysięgłaby, że rozmawiał z nią bez słów! Ale to przecież niemożliwe...

A potem zaczął mówić. To, co powiedział było zaskakujące i zdumiewające, ale Małgorzata miała wewnętrzne przeczucie, że to wszystko prawda. Anioł tłumaczył jej, że psy to nie wilki, a teoria dominacji i konieczności obniżenia ich pozycji w rodzinie –to bzdura wyssana z brudnego palca i wymyślona przez ludzi, którzy nie rozumieją psów . Mówił, że pies przez całe dnie i noce wcale nie knuje podstępnie, jak stać się osobnikiem Alfa, a robi to, co robi, bo niczego innego nie został nauczony i nie wie, jak powinien zachować się w ludzkim świecie. Powiedział, żeby Małgorzata założyła sobie kolczatkę na szyję , a potem spróbowała nauczyć się czegoś, gdy  ktoś będzie wykrzykiwał do niej rozkazy po chińsku – i sama zobaczy, czy się czegoś nauczy. A gdy będzie  chciała podejść i przywitać z innym człowiekiem –niech ktoś szarpie ją na tej kolczatce – przekona się, czy nadal będzie się uśmiechać, czy może zacznie krzyczeć i się wyrywać, byle przestało boleć...

- Wiem, co trzeba zrobić, żeby wyleczyć Saszkę – kontynuował Anioł –  Kiedy Ty opowiadałaś, ja sobie z nią pogadałem po psiemu i ona też wszystko mi powiedziała Ale żeby pomóc jej,najpierw musisz zmienić siebie. To będzie długa i trudna praca, więc słuchaj uważnie....A jeśli masz dar, z czasem sama nauczysz się rozmawiać ze zwierzętami i rozumieć, co do Ciebie mówią.

I znowu zaczął mówić, a Małgorzata słuchała z zapartym tchem, starając się nie uronić ani jednego słowa. Czas mijał, Małgorzata słuchała, Anioł mówił, a mała blondyneczka leżała u jego stóp, wpatrując się w niego jak zauroczona i od czasu do czasu nieśmiało trącając go noskiem.

 Czary jakieś, czy co?
 
 ...
CDN
 
Autorka opowieści  jest trenerem szkoły "DogMasters"
 
 
   
 
Przekaż swój
1% podatku
na MOPSiKa
 
 






 
 
powered by prot Hosting - Serwery