Fundacja "Przyjaciele Czterech Łap"
Bierzemy odpowiedzialność za tych, których oswoiliśmy
Przyjaciele Czterech Łap
KRS: 0000319906
REGON: 320608231
NIP 597-169-91-69

 
nr konta 76 1240 3581 1111 0010 2180 8561
 


"Ratując jednego psa nie zmienimy świata... ale świat zmieni się
dla tego jednego psa."
Home      Blondyneczka V
Wydrukuj tę stronęDodaj do ulubionych
***
 
Od wizyty Anioła minęły dwa tygodnie.

Małgorzata wyrzuciła stare metody do szuflady z napisem „NIGDY WIĘCEJ” i zaczęła zmieniać siebie, żeby pomóc małej blondyneczce. Narzędzia tortur w postaci kolczatki, szarpania i krzyku zastąpiła miękką obrożą, pasztetówką, serkiem homogenizowanym i małym, magicznym pudełeczkiem, wydającym dziwny odgłos „kilk-klik”. Owo dziwne „klik-klik” rozlegało się często, za każde spojrzenie Saszki najpierw na Małgorzatę, a potem prosto w jej oczy i mała blondyneczka chodziła teraz na spacerach wpatrzona w swoją panią, nie szukając już sobie zaczepki. Małgorzata starała się panować nad emocjami i nie reagować nerwowo na widok ludzi i psów, ale omijać ich szerokim łukiem, nagradzając Saszkę za spokój, przewidywała też kiedy i co może wyskoczyć zza krzaka czy rogu i wystraszyć małą blondi – i unikała takich sytuacji.

Po dwóch tygodniach takiej terapii Sasza nawiązała pierwszy bliski kontakt z  OBCYM psem. Co prawda początkowo obwarczała i obszczekała go, jednak Małgorzata już wiedziała, co trzeba zrobić, w ruch poszedł serek topiony i po chwili mała blondyneczka, cała szczęśliwa, zapraszała nowego do zabawy!
 
 

Od  tego czasu z każdym dniem było już tylko lepiej i lepiej, a małe niepowodzenia, jakie czasami się zdarzały Małgorzata traktowała jako swoje wpadki, nie obwiniając za nie małej blondi. Bo teraz widziała, że żeby czegoś od niej wymagać, najpierw musi ją tego nauczyć.

                                                           *   *  *   *   *

Czas mijał, a Małgorzata pomimo najszczerszych chęci, nie mogła zapomnieć o przystojnym Aniele i jego słowach:

„A jeśli masz dar, z czasem sama nauczysz się rozmawiać ze zwierzętami i rozumieć, co do Ciebie mówią.”

Czasami wydawało jej się, że mała blondyneczka próbuje jej coś powiedzieć, ale były to raczej banalne rozmowy, na przykład:

- Skończyłaś swój pyszny obiad? To daj polizać talerz!

Albo:

- Co tak ładnie pachnie w tej siatce, którą przyniosłaś? Czy to czasem nie jest świeży kurczaczek? Mogę skosztować odrobinkę?

Małgorzata jednak chciała czegoś więcej. Nie, żeby od razu rozmawiać z blondi o stworzeniu świata, fizyce kwantowej czy Mozarcie, ale pogadać jak przyjaciółki, o sprawach ważnych i błahych.

Dlatego znowu poszły do szkoły, ale tym razem Małgorzata wybrała mądrze.

                                                           *   *  *   *   *

Zastanawiacie się, co w tym czasie działo się z chorą siostrzyczką?

Dzielnie robiła to, co obiecała Małgorzacie, czyli uczyła się od nowa chodzić. Nie minęło parę miesięcy, a  chromowane kule wylądowały w piwnicy i nikt postronny nie powiedziałby, że ta ładna kobietka jeszcze niedawno nie wstawała z łóżka i nie miała nadziei na to, że będzie w pełni sprawna. Sasza od czasu do czasu zostawała u „cioci” na weekendy, a pewnego dnia bardzo, ale to bardzo się zdziwiła.

Kiedy nadeszła kolejna wiosna, w domu siostrzyczki pojawiło się bowiem małe, czarne diablę, które z miejsca zakochało się w blondyneczce, a swą bezgraniczną miłość okazywało w jedyny znany mu sposób – wbijając się ostrymi jak szpilki zębami w każdą część ciała Saszy, którą akurat udało mu się dorwać.
 
 

-Nie miała baba kłopotów, to sobie wzięła szczeniaka – westchnęła Małgorzata ciężko – Cóż, trzeba się brać do roboty i wychować go na porządnego psiaka. Ale teraz mam pewne magiczne sposoby, mam swoje małe czary-mary, no i najważniejsze – mam Anioła, który zawsze mi pomoże! Więc na pewno będzie dobrze!

Ale to już zupełnie inna historia....
 
 
*   *  *   *  *
 
Autorka opowieści jest trenerem Szkoły Przyjaciół Psów "Wesoła Łapka"
 

   
 
Przekaż swój
1% podatku
na MOPSiKa






 
 
powered by prot Hosting - Serwery