* * * * *
Kolejne dni mijały na wizycie u fryzjera, który doprowadził skudlone
loczki blondyneczki do porządku i wyłuskał z nich trzy dorodne pchły,
niespiesznych spacerach, na których blondyneczka szła, wpatrzona w
ziemię i bardzo, bardzo wielu czułościach. Blondyneczka,którą Małgorzata w trzecim dniu znajomości nazwała Sasza, pozostawiona sama wdomu w czasie, kiedy Małgorzata szła zarabiać na ich utrzymanie, nie sprawiała najmniejszych problemów, zapewne śpiąc i śniąc swoje psie sny. Poznawała nowych ludzi, skradła serce rodziców i siostrzyczki Małgorzaty i była idealną ,chociaż nie rozumiejącą ludzkiego świata i zasad w nim panujących, towarzyszką życia.
Małgorzata nauczyła się, że nie należy zostawiać chleba ani orzechów włoskich na wierzchu, bo znikną w tajemniczych okolicznościach . Nauczyła się, że otwarte drzwi od sypialni oznaczają , że po powrocie zastanie łóżko w nieładzie, a na pościeli świeże ślady czterech wielkich łap....
Ale ponieważ kobiety to słabe istoty i dają się wodzić na pokuszenie, pewnego dnia Małgorzata dała podkusić się diabłu i postanowiła, że mała blondyneczka powinna pójść do szkoły...
I tu się okazało, że mądra Małgorzata, to jednak głupek rzadko spotykany...
* * * * *
Pisałam już, że Małgorzata to głupek rzadko spotykany?
A oto, co się wydarzyło:
Szkoła – to brzmi dumnie.
Nauczyciel – to autorytet.
Dlatego Małgorzata długo wybierała i wybrała szkołę z wieloletnią tradycją, prowadzoną przez znaną osobę, licząc na to, że mała blondyneczka trafi na dobrego nauczyciela, który pokaże jej, co jest dobre, a co złe i wytłumaczy jakie reguły rządzą ludzkim światem.
Nie zawsze jednak jest tak, jak sobie wymarzymy i jak być powinno.
- Noga!Róóóównaj!! Siad!!! Waruuuj!!! Niech się pani tak nie cacka z tym kundlem, bo panią zdominuje!!! – darła się treserka – Waruj, a który pies zerwie , będzie leżał w największej kałuży przez 10 minut! A teraz „puść”. Jeśli pies nie oddaje aportu, to znaczy że jest dominujący – trzeba go podwiesić na smyczy na kilka sekund, jak się zacznie dusić to wypuści, każdy wypuszcza! A pani od Saszy chce się tak dalej męczyć – na następne zajęcia kolczatka!
- Pani od Saszy znowu bez kolczatki???? Chce się pani dalej tak mordować, nie da pani rady jej utrzymać!!!!
- Sasza nie ma jeszcze kolczatki? Przecież ona się niczego bez niej nie nauczy!!!
- No nareszcie do pani dotarło. Teraz jeżeli pies nie słucha – należy go szarpnąć i skrzyczeć, jeżeli dalej nie słucha – powalić na ziemię, to jest suka dominująca i nie ma pani z nią łatwo. No to róóóównaj! NOGA!
- Pies się rzucana inne psy? No to trzeba ją walnąć o ziemię, bo chce zdominować panią i psy.
- Pies się rzuca na ludzi – walnąć o ziemię i kupić kaganiec, to jest bardzo dominująca suka .Nie pomaga? No to pozostaje tylko obroża elektryczna.
* * * * *
Małgorzata płakała.
Nie wiedziała, dlaczego jej ukochana mała blondyneczka zamiast się do niej zbliżać, coraz bardziej się od niej oddala i zamyka w sobie. Dlaczego jest taka agresywna do nowych ludzi i nowych psów, skoro wcześniej z każdym się nieśmiało witała –teraz każdego chce pożreć w całości, bez ostrzeżenia, bez powodu?
Nie chciała jej stracić, ani oddać z powrotem do tego strasznego miejsca za bramą, skąd psy wychodziły takie, jakby ktoś wyssał z nich życie i zostawił samą skórę i kości.
Pokochała ją całym sercem, a dzięki jej obecności siostrzyczka porzuciła swój wózek na kółkach i pomalutku wychodziła z domu, podpierając się dwoma ślicznymi, chromowanymi kulami.
Co dziwne – w domu Sasza zachowywała się jak najbardziej przytulasty i łagodny pies na świecie, poza domem – wstępował w nią jakiś zły duch, który zmieniał ją w żądnego krwi i mordu potwora.
A skoro tak – to przecież nie mogła być tak do końca zła.
Małgorzata zasiadła więc do komputera i szukała, szukała, szukała.... pisała, prosiła o pomoc....
Aż pewnego dnia do ich drzwi zastukał Anioł....
CDN
|