35 PSÓW I 2 KOTY
Był sobie człowiek, który bardzo kochał zwierzęta. Ot, taka ułomność,
czasami się zdarza. Szczęśliwy to był człowiek, bo miał rodzinę i dobrze
prosperującą firmę, dzięki której mógł
robić to co kochał najbardziej - pomagać tym najbardziej potrzebującym, porzuconym,
uwiązanym do drzew w lesie, psom gorszego boga.
Człowiek był młody i silny, miał piękne marzenia o nowoczesnym
przytulisku, przeniósł się więc z miasta na wieś, kupił ziemie i tak się
zaczęło.
Psy przychodziły same, przerzucano je przez płot (chętnie ze
szczeniakami), znajdował je w lesie, zbierał z poboczy. Te psie wyrzutki
znajdowały tam opiekę, jedzenie, dobre słowo. Tak minęło 25 lat...
Firma splajtowała kilka lat temu, wszystko jest zadłużone, teren zajął
komornik, dom stoi niewykończony, sad zarósł chwastami - widzieliście kiedyś
podeptane marzenia i zawiedzione nadzieje? to tak wszystko wygląda.
Nie zmieniło się tylko jedno, nadal są psy, nadal dostają z coraz
większym trudem zdobywane jedzenie, nadal jest dla nich dobre słowo.
Tu jest ogromny dramat człowieka, o czym nie chce pisać szczegółowo, chce
uszanować prywatność tego pana. Między wierszami wyczytałam tylko, że
przeciwności losu bardzo dały się we znaki temu panu, od 2 lat praktycznie są
siły tylko na to by psom dać jeść.
Stan na teraz:
-na jednej już w tej chwili posesji jest 31 psów<klik>
- teren może być w każdej chwili zlicytowany i psy z dnia na dzień
stracą miejsce do życia.
Plan jest taki:
-wyadoptować szczeniaki <klik>,
-wysterylizować pozostałe suki, wykastrować pozostałe psy
- intensywnie socjalizować wszystkie zwierzęta : one prawie nie znają człowieka
-szukać miejsc tymczasowych dla psów i stopniowo je tam umieszczać,
-zacząć akcję szukania domów stałych
Co potrzebne:
-pieniądze na opłacenie około 13 sterylek i kastracji
-bezpłatne domy tymczasowe, bo na płatne nas nie stać
-środki na odrobaczenie
-nie pogardzimy karmą.
-pilnie szukamy kogoś, kto jest bliżej tego pana czyli z okolic Kłodawy,
Koła
Pierwsze sterylki i kastracje (24 zabiegi) już się odbyły. Proszę, pomóżcie...
WSZELKA POMOC BĘDZIE NIEOCENIONA!
JEŚLI MOŻECIE PODAROWAĆ PRZEDMIOTY - PRZEŚLIJCIE JE NA NASZ ADRES: Rokitno 2, 74-304 Nowogródek Pomorski
JEŻELI MOŻECIE WESPRZEĆ AKCJĘ FINANSOWO - PRZEŚLIJCIE PIENIĄDZE NA NASZE KONTO Z DOPISKIEM "KŁODAWA - STERYLIZACJE"
JEŚLI MACIE INNE POMYSŁY, JAK POMÓC -DZWOŃCIE LUB PISZCIE: 604449030, tbombadil@wp.pl
Media o psach krzykoskich:
TOSIA SZUKA DOMU
Tosia jest ok 1,5
roczną suczką. Pomimo swoich rozmiarów jest wielką pieszczochą. Bardzo
lubi towarzystwo człowieka, jest w niego zapatrzona.
Tosia jest
łagodna, spokojna i kontaktowa. W relacjach z innymi zwierzętami jest
tolerancyjna i przyjacielska, chętna do zabawy.
W domu potrafi zachować czystość i nie niszczy niczego.
Ta
kochana suczka przeszła w życiu wiele niepowodzeń. Nie wiemy co się z
nią działo zanim została porzucona na ulicy w zaawansowanej ciąży.
Tosia bardzo potrzebuje człowieka, którego mogłaby pokochać bezgranicznie.
Tosia jest wysterylizowana, zaszczepiona i odrobaczona.
Obecnie przebywa w domu tymczasowym w Bodzentynie (woj. świętokrzyskie).
Warunkiem jej adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej oraz wyrażenie zgody na wizytę przedadopcyjną
Zastrzegam prawo wyboru adoptującego.
W razie możliwości pomożemy w transporcie do nowego domku.
Kontakt:
e-mail:
aniaparys@op.pl
tel.503-576-210 lub 535-194-226
MAŁA CZARNA SZUKA DOMU
Znaleziona w Lipianach, województwo zachodniopomorskie,
młodziutka suczka w typie amstaffa (?).
Bardzo towarzyska, czysta i higieniczna.
Zainteresowanych prosimy o kontakt.
ED POSZUKUJE DOMU
Edi jest zaszczepiony i wykastrowany. Nabrał trochę ciała, ma mnóstwo energii, lubi bawić się z psami i ludźmi, toleruje koty, tzn. troszkę je gania, ale głównie w celu zapoznawczym lub wyjedzenia im karmy:)
Zainteresowanych proszę o kontakt: 604 44 90 30 - Justyna Klimek
- Wiele miast zamieszkują koty. Koty, które stanowią ważny element
ekologicznej i estetycznej strony miasta. Jednak, niekontrolowany
rozród ich populacji, może obrócić się przeciwko miastu, jego
mieszkańcom oraz samym kotom.
Barlinek, to dość urodziwe miasto położone w naszym sąsiedztwie.
Dzięki znajomości z jedną z jego mieszkanek, która od lat zajmuje się
pomocą tym zwierzętom, mogliśmy poznać specyfikę tego miejsca i
zauważyć, że potrzebuje ono interwencji.
Postanowiliśmy włączyć koty barlineckie do Akcji - Kastracja i
przy pomocy gminy Barlinek lub samodzielnie zadbać o ich dobro.
Potrzebne są fundusze głównie na same zabiegi - ok. 100zł za 1 szt.
- Na polskiej wsi mieszka wiele nieszczęśliwych
stworzeń: psy stojące przy lichej budzie, nie mające możliwości by się
wybiegać; koty mnożące się na potęgę, często zdziczałe na skutek braku
kontaktu z człowiekiem; świnie duszące się we własnych odchodach; krowy
wymazane po łopatki w tym, co kryje obora...
Polska wieś - "spokojna i wesoła" - nie
lubi, gdy ktoś zagląda jej za płot. Nie znosi, gdy ktoś mądrzy się na
temat jej obejścia. Propozycja typu "Chodź, wykastrujemy Twojego kota,
sąsiedzie" mogłaby zakończyć się tragicznie dla tego, co propozycję
złożył.
A jednak pomoc dla wiejskich zwierząt jest
możliwa! Możliwa i bardzo potrzebna! Dzięki kilku - kilkunastu
dyplomatycznym rozmowom, przypadkowym odwiedzinom, pogawędkom itp.,
można sprawić, że sąsiad sam zapyta, gdzie tu najlepiej wykastrować
kota, jakie lekarstwa na robaki etc.
My, Przyjaciele Czterech Łap, postanowiliśmy
polepszyć byt wiejskich zwierząt. Trochę już nauczyliśmy się rozmawiać
z sąsiadami.
Trochę już oni przywykli do nas i nie patrzą jak na kosmitów.
Na tej stronie pojawiać się będą zdjęcia i
historie wiejskich Burków, Mruczków, Muciek i Basiek, które czegoś
potrzebują: budy, kastracji, lekarstw....